500nm

Start   16 września 2018 o godz. 12:00

Archiwum: Wrzesień 2015

PODSUMOWANIE REGAT Z POKŁADU DELPHIA XII

24 września 2015

Kurz powoli opada na polu Bitwy. Spada także amplituda emocji, powoli milknąć zaczną komentarze i relacje uczestników. Jeszcze w listopadowy wieczór, przy kominku i szklaneczce wspomnimy, podsumujemy i nagrodzimy bałtyckich gladiatorów a potem już tylko w gronie organizatorów kreślić będziemy plany Bitwy 2016 – a zadanie przed nami niełatwe, bo niedawny wyścig dwóch szalonych samotników przekształcił się w duże i niezwykłe regaty.

Bitwa o Gotland – Delphia Challenge 2015 miała przebieg bezprecedensowy i wyjątkowy pod wieloma względami o czym już wielokrotnie wspominałem. Miała też Bitwa swoich bohaterów w różnych wymiarach i dokonaniach:

  • wszyscy Zawodnicy ogółem – zgrana armia z pospolitego ruszenia, reprezentanci 9 województw dumnie walczący o laury dla swojej bandery. Każdy z nich pokonując lęk i naturalną reakcję obronną umysłu zdecydował się stanąć na starcie i każdy do portu wrócił zdobywając północny przyczółek gotlandzkiego – umownego przeciwnika. Za tą odważną decyzję i konsekwencję każdemu z osobna należą się gromkie brawa
  • Zwycięzcy: Jacek, Krzysztof, Kuba i Zbyszek – laury zwycięzców w swoich klasach siłą rzeczy zasługują na dodatkowe uznanie i owacje
  • Morski Mistrz Polski Samotników ORC – Jacek Zieliński vel Justin Bimber – człowiek orkiestra: nie dość, że potrafi zorganizować tak duże regaty jak Sailbook Cup i Bitwa, potrafi zapewnić nieustającą doskonałą atmosferę i wspaniałe portowe chwile przed i po starcie oraz doskonały klimat na falach VHF to jeszcze na dodatek niesamowicie żegluje i zgarnia pulę.. Czapa z głowy panie Jacku!
  • Ola Emche – pierwsza przedstawicielka płci pięknej i jak widać nie słabej. Na wiekowym i równie co Ola dzielnym jachcie Drosomak zmierzyła się z trasą Bitwy w warunkach, które na tym jachcie oznaczały „mokro, zimno, agresywnie”. Pomimo braku szans na dobre miejsce wśród pozostałych ścigaczy Ola dzielnie pokonywała kolejne mile i cały czas pozostawała w aktywnym kontakcie z całą armią. W bezsilności wobec technicznych awarii wysłużonego jachtu przerwała wyścig po wschodniej stronie wyspy ale na trasę wróciła i pętlę zamknęła witana serdecznie na wodach Zatoki Gdańskiej. Co ważne natychmiast zadeklarowała ponowny start za rok!
  • Bartek – miał swój cel i zrealizował go w 100%. Jego Perła Gdyni nie jest jachtem regatowym i większych szans na czołowe miejsca nie miał. Jacht ten stworzono , by stawił czoła trudom oceanicznej żeglugi długodystansowej i Bitwa była doskonałym sposobem przetestowania zarówno jachtu jak i sternika. Trudną decyzję o zaryzykowaniu dyskwalifikacją Bartek podjął i wszyscy tą decyzję uszanowali – do mety dopłynął bez przerwy opływając całe 500mil bez przerwy. Mimo niesklasyfikowania Bartek jest oczywiście zadowolony, bo swój cel zrealizował a dotychczas wątpiący w możliwości nautyczne Perły Gdyni mogli się przekonać, że jednostka jest to bardzo dzielna i w rękach Bartka może wiele.
  • Zbyszek i Tomek – husaria spod herbu Imoca 60. Panowie stoczyli swój pojedynek i dowiedli jak trudna i wymagająca to trasa nawet dla zawodowców. Niezwykle ważne dla nas są słowa Gutka, który porównał Bitwę do regat Fastnet czy Sydney-Hobart wróżąc naszym regatom status regat kultowych w niedalekiej przyszłości. W ustach człowieka o takim doświadczeniu w światowych imprezach brzmi to dla mnie bardzo przekonująco.
  • Andrzej – ten wojownik miał chyba największy dylemat. Walczył o mistrzostwo ale także o kwalifikację do OSTAR 2017. Po decyzji o zatrzymaniu wyścigu z pewnością miotany był pokusą kontynuacji żeglugi kosztem dyskwalifikacji i ryzyka poważnych uszkodzeń w sztormie aby zdobyć upragnioną kwalifikację. Zwyciężył rozsądek – jego wysoka pozycja w wyścigu oznaczała wejście w najgorsze sztormowe warunki przy cyplu Faro a na kwalifikację do OSTAR ma jeszcze czas w przyszłym roku. W nagrodę doskonałe drugie miejsce w OPEN!
  • Witek – na pofatygowanym i wysłużonym Mini – Prodata, z dwukrotnie połamaną prawą płetwą sterową wyścig ukończył i to w doskonałym humorze i na bardzo przyzwoitym miejscu
  • Władek– Buena. Cytuję Witka: “..po utracie płetwy sterowej stałem bezwładnie ze 30 minut na lewym halsie na kursie około 215 nie mogąc skręcić ani w lewo ani w prawo. Nie rozumiałem wtedy jeszcze, że nie mam jednego steru. Wtedy nagle pojawił się w mojej okolicy Władek na Buenie. Okazało się, że specjalnie zboczył z kursu i nadłożył z ½ godziny, żeby zobaczyć czy u mnie wszystko ok. Zauważył łódkę płynącą w zupełnie nienormalnym kierunku i postanowił sprawdzić, czy sternik aby nie wisi za burtą…Na szczęście sternik był tylko zdezorientowany co się dzieje z jachtem Władkowi chwała za czujność i chęć niesienia pomocy! “
  • – Ola, Honorata i Marysia – “dziewczyny z zaplecza”, nie macie świadomości jak często musiały stwać na głowie, by rozwiązywać kolejne problemy i zapewnić tak cudowną atmosferę w marinie Delphia
  • No i DELPHIA XII – jacht typu Delphia47, którego szybkość i zwrotność zaskoczyła mnie niezmiernie. Trudno było ją hamować, bez trudu przyśpieszała jak szalona – dzięki czemu utrzymanie kontaktu z jachtami było bezproblemowe

Pomimo niezrozumiałej przez nas niechęci i ignorancji Pomorskiego ZŻ – co ważne przy jednoczesnym wsparciu Zachodniopomorskiego i Elbląskiego OZŻ – udało nam się zorganizować pierwsze Morskie Mistrzostwa Polski Samotników w oparciu licencję ISAF/PZŻ. Cała niepotrzebna dyskusja na ten temat na szczęście trwała krótko i nie zakłóciła organizacji. Wydarzenie zostało zdecydowanie pozytywnie przyjęte przez media i środowisko żeglarskie (poza PoZŻ i jednym z niszowych portali żeglarskich) i to jest dla nas niezwykle ważne, bo od początku Bitwy o Gotland mamy dwa priorytety: bezpieczeństwo Zawodników oraz jak najlepsza atmosfera żeglarskiego święta. Jestem przekonany, że w tym roku w obu tych aspektach daliśmy radę. Nadal mamy spory potencjał do doskonalenia organizacji kolejnych edycji i miło nam, że zawodnicy i kibice wybaczają nam drobne niedociągnięcia, jakich trudno się ustrzec. Jeżeli chodzi o tych drugich, to także z dumą obserwujemy kolejne rekordy popularności. Ponad 32 tysiące kliknięć na naszym profilu w czasie regatowego szczytu a do tego relacje obserwowane na innych wiodących portalach żeglarskich robi wrażenie. To wszystko mobilizuje nas do ciężkiej pracy aby kolejna edycja znów była wyjątkowa. Odliczamy czas do Bitwy o Gotland 2016!

 

SERDECZNE PODZIĘKOWANIA DLA WSPIERAJĄCYCH NAS INSTYTUCJI:

Partner Strategiczny DELPHIA YACHTS

Sponsor WORK SERVICE

Partnerzy wspierający: Henri Lloyd, Charter.edu.pl, Bogmar, Ocean Sails

Patroni honorowi: Klub Żeglarzy Samotników, Zachodniopomorski OZŻ, Elbląski OZŻ

Współpraca medialna: Żagle, Wiatr, Radio Gdańsk, Radio Szczecin, Sailbook, TVN24

IMG_9075

Krajobraz po Bitwie

21 września 2015

W niedzielę, po ośmiu dniach walki na Bałtyku, ostatni zawodnik Bitwy o Gotland – Delphia Challenge 2015, dotarł bezpiecznie do Gdańska. Przed nami uroczyste podsumowanie i rozdanie nagród zaplanowane na 7 listopada w zabytkowej Baszcie Łabędź, siedzibie Polskiego Klubu Morskiego.

W tym roku Puchar Wielkiej Żeglarskiej Bitwy o Gotland wywalczył Jacek Zieliński reprezentant Warmii i Mazur na jachcie Quick Livener, tym samym zdobywając tytuł Morskiego Mistrza Polski Samotników w klasie ORC 1. Wicemistrzem w tej klasie, choć naprawdę niewiele brakowało do zwycięstwa, został Piotr Falk i jego jacht Bluesina. Brązowy medal Polskiego Związku Żeglarskiego zdobył Zenon Jankowski na s/y Oceanna. W klasie ORC 2 mistrzostwo wywalczył Kuba Marjański na jachcie Busy Lizzy, srebro wypracował czterodniową przeprawą Tomasz Ładyko na s/y Double Scotch, a trzecie miejsce zajął zeszłoroczny uczestnik Ryszard Drzymalski ze swoim Konsalem. W klasie OPEN zwyciężył Krzysztof Fojucik na jachcie OFO, który jako pierwszy przeciął linię mety w czasie bezwzględnym. Wicemistrzostwo osiągnął Andrzej Kopytko przygotowujący się do startu w oceanicznych regatach Ostar na jachcie True Delphia. Trzecie miejsce wywalczył Krzysztof Kołakowski na mini 650 Arao.

IMG_0446

Niewielkie różnice czasowe świadczą o niezwykle wyrównanym poziomie zawodników przybyłych z całej polski. Większość jachtów przybyła w czwartek i piątek do Mariny Delphia w Górkach Zachodnich, która dzięki uprzejmości Delphia Yachts przez tydzień zmieniona została w prawdziwą Wioskę Regatową. Tutaj każdy zawodnik był powitany jak bohater, mógł się posilić i zregenerować, choć o spaniu nikt nie myślał z racji wspaniałej atmosfery panującej w marinie. Wszyscy zawodnicy dzielili się wrażeniami z trasy ale także bardzo ciepło wypowiadali się w temacie poziomu bezpieczeństwa regat. Można zatem śmiało stwierdzić, że w Polsce powstały regaty na miarę Fastnet czy Sydney-Hobart a organizatorzy zapewnili, że będą nadal rozwijać profesjonalizm tej imprezy.

W sobotę o godzinie 0815 z portu w Vandburg na Gotlandii po usunięciu awarii w drogę powrotną wyruszył jacht Drosomak prowadzony przez Aleksandrę Emche, jedyną kobietę w stawce. Ola potwierdziła, że zamierza dokończyć trasę Bitwy i otrzymała aktualne prognozy. W niedzielny wieczór Drosomak wrócił do Gdańska a dzielna pani skipper potwierdziła już chęć ponownego startu w przyszłorocznej Bitwie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bitwa o Gotland – Delphia Challenge 2015 pełna była bezprecedensowych wydarzeń. Rekordowa ilość zawodników, wystartowało 20-tu ale 19-tu opłynęło Gotlandię – ze względu na poważną awarię wycofać musiał się Kuba Strzyczkowski. Równocześnie z zawodnikami głównych klas Bitwy odbył się pierwszy na Bałtyku wyścig jachtów klasy Imoca 60 – Zbyszek Gutkowski zmierzył się z Tomkiem Siekierko i jak przekazali obaj panowie łatwo nie było. Także po raz pierwszy i mamy nadzieję ostatni Bitwa musiała zostać wstrzymana na kilkanaście godzin ze względów bezpieczeństwa – z uwagi na silny sztorm po wschodniej stronie wyspy z falami w granicach 4 metrów, które realnie zagrażały życiu zawodników. Żeglarzy samotników osłaniały dwa jachty bezpieczeństwa – Delphia XII i Fujimo, dzięki czemu zapewniony był stały kontakt oraz bieżące informacje i ostrzeżenia dla zawodników.

Kolejna Bitwa o Gotland już za rok. Większość zawodników deklaruje ponowny w niej udział. Także sponsorzy podtrzymują chęć dalszej współpracy. Zapowiada się zatem jeszcze lepsza impreza, która już dziś śmiało aspiruje do grona najtrudniejszych na świecie wyzwań dla żeglarzy samotników.

IMG_1272

Dziękujemy sponsorom: Delphia Yachts i Work Service oraz Henri Lloyd, Ocean Sails, Charter.edu, naszym partnerom: Klubowi Żeglarzy Samotników, Zachodniopomorskiemu Okręgowemu Związkowi Żeglarskiemu, Elbląskiemu Okręgowemu Związkowi Żeglarskiemu oraz wszystkim osobom, które wsparły organizację regat, a także mediom za bieżące relacje umożliwiające kibicom śledzenie wyścigu we wszystkich kanałach informacyjnych.

Dziękujemy również Wam, kibicom na lądzie i wodzie, śledzącym informacje w mediach, tym którzy żegnali zawodników, żeglowali z nimi na trackingu, a potem witali przybyłych na wodach Zatoki Gdańskiej.

Krystian Szypka

 

WYNIKI:

ORC

ORC 1

ORC 2

OPEN

IMOCA

Pierwszych trzech zawodników przecięło metę

17 września 2015

Krzysztof Fojucik na s/y OFO pierwszy na mecie Wielkiej Żeglarskiej Bitwy o Gotland.

12030671_1048536988498361_1360132831_n

Drugi przypłynął Jacek Zieliński i jego Quick Livener. Żeglarze zapewnili nam widowiskowy finisz, w którym walka toczyła się dosłownie o jeden zwrot.

12033528_1048551621830231_1397538951_n

Niespełna trzy godziny później na ostatkach wiatru metę przeciął Piotr „Peti” Falk na jachcie Bluesina. 

12021871_1048607021824691_1859614799_n

Zawodników przywitało zarówno na wodzie, jak i w wiosce żeglarskiej w Marinie Delphia, wciąż powiększające się grono kibiców.  

Gratulujemy pierwszym trzem żeglarzom przede wszystkim wytrwałości w dążeniu do celu.

s/y Ofo 15.51

s/y Quick Livener 16.07

s/y Bluesina 18.40

Globe w porcie, pozostali halsują do Gdańska

16 września 2015

Dziś o godzinie 0452, po dwóch dobach, 16 godzinach i 52 minutach żeglugi, do portu zawinął jacht Globe, drugi z klasy IMOCA, prowadzony przez Tomasza Siekierko. Wszystkie jachty poza jednostkami IMOCA pozostają jeszcze na trasie.

Tomek zmęczony, ale bardzo szczęśliwy, tak mówił o swoim rejsie:
„Z powrotem było ciężko, 32-37 węzłów. Wiatr nie był najgorszy, ale fala dawała się bardzo we znaki. Pod koniec sytuacja się zmieniła i do portu wchodziłem dosłownie przy 2 węzłach wiatru.”

12002204_10205155513591060_1203895455216587688_n

Start w Bitwie był jego pierwszym samotnym rejsem i pierwszym „pobytem” na Gotlandii, ale doświadczenie zebrane w załodze Zbigniewa Gutkowskiego zaprocentowało. „Żeglowanie samotne to zupełnie inna sprawa, niż pływanie z kimś. Człowiek jest urobiony, chociaż z fizyczną obsługa jachtu nie miałem problemu. Kiedyś myślałem sobie, że fajnie byłoby opłynąć świat dookoła. Po tym doświadczeniu już nie jestem taki pewien. Ale jeszcze jedne samotne regaty? Czemu nie. Najbardziej się cieszę, że nic na jachcie się nie stało, starałem się myśleć przed ruszeniem każdej liny i nic nie zepsuć. Udało się, z tego cieszę się najbardziej.”

Wczoraj (15.09), po restarcie regat o godzinie 1200, zawodnicy rozpoczęli drugi etap Bitwy o Gotland. Rywalizacja od razu stała się bardzo zacięta, co niektórych kosztowało utratę postawionych przy wciąż silnym wietrze spinakerów bądź genakerów. Żagle w ten sposób stracili m.in. Konsal (R. Drzymalski), True Delphia (A.Kopytko) i Ofo (K. Fojciuk).

KONSAL_spinaker_1

Po minięciu Faro i zmianie kursu na ostry (pod wiatr) zawodnicy musieli się zarefować i rozpocząć mozolną halsówkę do mety. Przez wczorajsze popołudnie i dzisiejszą noc warunki były wciąż niełatwe: 18-25 węzłów wiatru i duża fala, co u niektórych wywołało chorobę morską, ale wszyscy chorujący traktowali tę przypadłość z humorem.

Jacht ProData (W. Małecki) wyruszył wczoraj na trasę regat dopiero o godzinie 1600 po zainstalowaniu naprawionej płetwy sterowej. W Visby nieocenioną pomocą dla zawodników Bitwy okazał się mieszkający na miejscu Polak, Miłosz Furmańczyk. Niestety po pewnym czasie od wypłynięcia ProData straciła drugi ze sterów, ale udało się dokonać prowizorycznej naprawy na morzu i Witek Małecki żegluje dalej, choć bez szans na miejsce w czołówce.

spinakery

Płynący jako ostatni w stawce Maciej Ziemba (Janeczka) potwierdził, że wszystko na pokładzie w porządku, a dobry nastrój kapitana nie opuszcza.

Dziś rano, po niespokojnej nocy pełnej burz i zmian kierunków wiatru, zapowiada się spokojniejszy dzień, ale walka toczy się o każdą milę. Różnice pomiędzy jachtami w każdej z 3 kategorii – Open, ORC 1 i ORC 2 są naprawdę niewielkie. Mistrzów Polski Samotników, zwycięzców Bitwy o Gotland i Delphia Challenge 2015, poznamy najprawdopodobniej jutro.

Prognoza przewiduje przed południem wiatr z kierunku SSE, skręcający na SE, a po południu ESE i E, początkowo o sile 4-3°B, słabnący do 2. Wieczorem i w nocy ponownie ESE, 3-4°B.

9.58-01

O godzinie 0930 kolejność jachtów przedstawiała się następująco:
Open: Ofo (K. Fojciuk), True Delphia (A.Kopytko) , Arao (K. Kołakowski). Odpowiednio 153, 156 i 157 Mm do mety.
ORC 1: Quick Livener (J.Zieliński), Oceanna (Z.Jankowski), Polled 2 (J. Chabowski). Odległość do mety: 155, 156, 158 Mm.
ORC 2: Busy Lizzy (K.Marjański), Double Scotch (T.Ładyko), Konsal (R. Drzymalski). Odległość do mety 163, 172, 174 Mm.
W klasyfikacji bezwzględnej (bez podziału na kategorie) pierwszy OFO, drugi Quick, trzecia Oceanna.

Milka Jung

Wznowienie wyścigu o godzinie 1200

15 września 2015

Po sztormowej nocy, którą większość zawodników ze względów bezpieczeństwa spędziła w porcie w Visby, dziś o godzinie 1200 regaty Bitwa o Gotland zostaną wznowione.

IMG_2979

Dwie najwolniejsze jednostki, Drosomak (Aleksandra Emche) i Perła Gdyni (Bartek Czarciński) w nocy minęły Visby i pożeglowały dalej. Organizator regat był w kontakcie z zawodnikami, którzy uznali, że ze względu na zmianę kierunku wiatru, bezpieczniej będzie pozostać na morzu niż próbować pod wiatr dopłynąć do portu schronienia. Warunki w rejonie znajdowania się obu jachtów zapewniały osłonę przed najsilniejszym wiatrem i największą falą. Zawodnicy otrzymali dodatkowe prognozy, które pozwoliły im uniknąć wpłynięcia w rejon najgorszej pogody.

IMG_3082

Janeczka (Maciej Ziemba) spędziła noc w porcie w Burgsvik. Black Sambuca (Zbigniew Gutkowski) o godzinie 11:11:55 przecięła linię mety po przepłynięciu 529 Mm w czasie 47 godzin od startu. Globe (Tomasz Siekierko) o godzinie 1130 miał do celu jeszcze 87 mil.
„Jestem zmęczony, ale bardzo się cieszę, że mogłem wziąć udział w tych regatach. Nie było wcale łatwo, a od boi zwrotnej w dół do Gdańska pełne harakiri …” – mówił Gutek po przekroczeniu linii mety. „Trzy metry fali i 30 węzłów wiatru, maksymalny przechył, ciągła halsówka. Rzucało mną nawet w nawigacyjnej, chociaż dobrze się trzymałem. Maksymalnie przetestowałem jacht, to były warunki, przy których najczęściej zdarzają się awarie. Mnie też nie ominęły jakieś drobne usterki, np. urwała się lina od regulacji szyny grota. Ale pierwszy raz w tym roku miałem okazję popłynąć na maksimum możliwości jachtu, co sprawiło mi olbrzymią frajdę. Fajnie, że mamy na Bałtyku takie regaty” – dodał.

IMG_2993

Prognoza pogody na dzisiaj: „Po przejściu frontu atmosferycznego, który przemieszcza się nad Gotlandią, nastąpi zmiana kierunku wiatru na SW, 5-6B. Po wschodniej stronie Gotlandii, w dość szerokiej strefie, wiatr ustali swój kierunek równolegle do jej brzegu i będzie słabszy niż na otwartym morzu. Po południu stopniowo będzie skręcał na S, aby w okolicy godziny 2200 zmienić kierunek na SE (5B). Około północy możliwy deszcz.”

Milka Jung

Samotnicy kierują się do Visby

14 września 2015

Bardzo ciężkie warunki wymagają zawsze zrewidowania uprzednich założeń. Krystian Szypka, czuwający nad bezpieczeństwem jachtów na wodzie, przekazał informację do biura regat:

W zwiazku ze spodziewanym na noc i poranek sztormem o sile 9 w B z kierunku poludniowo-wschodniego, który byłby poważnym zagrożeniem dla jachtow na czele stawki, po konsultacjach zostało zarządzone obowiazkowe wejście do Visby, z którego jutro nastapi kontynuacja wyscigu około godziny 1000, zależnie od warunków.

Decyzja ta zostala podyktowana bezpieczeństwem zawodników i skonsultowana ze wszystkimi zawodnikami.

14.42 tracking-01

Pierwsza doba, pierwsze awarie

Dziś o godzinie 1200 część jachtów znajdowała się już przy południowych brzegach Gotlandii. Zawodnicy starają się żeglować blisko brzegu, co daje częściową osłonę przed silnym wiatrem. W czołówce płyną Polled 2 (Jacek Chabowski, kl. ORC1), Hadron (Piotr Parzy, ORC 1) i Arao (Krzysztof Kołakowski, kl. Open). W kategorii ORC2 pierwszy jest jacht ProData (Witold Małecki), który niestety ma kłopoty.

„W nocy na ProData nastąpiła awaria” – mówi przez telefon Krystian Szypka, organizator regat, który na bieżąco kontaktuje się ze wszystkimi zawodnikami. „Złamała się płetwa sterowa, Witek steruje awaryjnie. Konieczne będzie holowanie jachtu do Visby w celu wykonania rzetelnej naprawy” – dodawał. Zapewniał też, że wszyscy zawodnicy są w dobrym nastroju, pomimo trudnych warunków i 30 węzłów wiatru. Z powodu kłopotów technicznych do Gdańska wraca też jeden z jachtów osłonowych, Fujimo. Pro Datę do Visby holował będzie drugi jacht osłonowy, Delphia 47. Zawodnik nie podjął jeszcze decyzji, czy chce wycofać się z wyścigu.
CSPI6006
Z kolei Jacek Zieliński na Quick Livener próbuje w warunkach prawie sztormowych zszyć podartego grota. „Jest ciężko. Porwałem w nocy grota i próbuję go szyć. Za mocno wiało, żeby samemu ściągnąć go do kabiny, więc szyję przywiązany przy maszcie, ale bardzo buja, więc bardzo powoli idzie” – przekazał.
QUICK LIVENER Jacek Zielinski
Odległość pomiędzy pierwszym w stawce „Polled 2” a ostatnią „Perłą Gdyni” wynosi 47 mil morskich. Jednocześnie Zbigniew Gutkowski na jachcie Black Sambuca jest już za północnym cyplem Gotlandii i rozpoczyna powrotną halsówkę do mety. Tomek Siekierko na Globe znajdował się przy Visby. (Przypomnijmy, klasa IMOCA nie jest liczona w klasyfikacji generalnej regat Bitwa o Gotland.)

Wieści z jachtów:

Jacek CHABOWSKI (Polled 2):
„U mnie wszystko w porządku, żadnych strat na jachcie po ciężkiej nocy. Nawet udało mi się zdrzemnąć. Sam w to nie wierzę, ale pobiłem rekord 18 węzłów prędkości. Nad ranem się rozdmuchało, jest ok. 25 węzłów, ale podmuchy sięgają 30.”

Piotr FALK (BluesInA):
„Było grubo, ale jakoś dajemy radę. Schowałem się teraz już za wyspę, więc trochę się unormowało, no i co walczymy dalej. Ma wiać 9B, jak się sprawdzi to będzie naprawdę poważna sprawa.”

Andrzej KOPYTKO (True Delphia):
„Spałem całą noc… żartuję. Miałem problemy z autopilotem, musiałem stanąć na pół godzinki przy Gotlandii, trochę naprawiłem i zobaczymy, jak się schowam za wyspę i będzie ok, to płynę dalej, jak będą dalej kłopoty to skieruję się do Visby.”

PERLA GDYNI B Czarcinski
Prognoza meteorologów opracowana specjalnie dla zawodników Bitwy o Gotland na najbliższe 12 godzin jest następująca: „Wiatr SE, 7°B w porywach do 8°, spadający do ok 5°B dopiero w cieniu wyspy, przy czym szeroki pas osłony zacznie się dopiero na wysokości Utholmen (połowa Gotlandii). Wcześniej wyspa będzie dawała tylko wąski pas osłony przy brzegu. Prognoza na następne 12h: wiatr SE 7-8°, pod koniec skręcający na SW (przejście frontu – opady) 6°B. Tuż przed zmianą kierunku wiatru pojawią się silniejsze porywy wiatru, lokalnie do 9°B. Duże zafalowanie po stronie wschodniej Gotlandii.”

Milka Jung

Dwudziestu dookoła Gotlandii

13 września 2015

Zgodnie z harmonogramem, dziś o godzinie 1200 zawodnicy przekroczyli linię startu regat samotników non-stop na trasie Gdańsk-Gotland-Gdańsk. To Wielka Żeglarska Bitwa o Gotland – Delphia Challenge 2015 i Morskie Mistrzostwa Polski Samotników. Wystartowali przy pochmurnym niebie i półwietrze o prędkości około 20 węzłów.

Bezpiecznego powrotu życzył im w trakcie uroczystego rozpoczęcia regat o godzinie 1100 prezes Delphia Yachts, Piotr Kot. Na morzu zawodników wyruszających na Bitwę żegnały liczne jachty towarzyszące, a wioskę regatową już od wczoraj odwiedzali dziennikarze.

_MG_6726

Obecnie flota minęła już Hel, jachty żeglują z wiatrem, co daje przewagę tym, którzy posiadają dodatkowe żagle na kursy pełne – spinakery i genakery. To dla nich okazja, żeby jak najdalej uciec rywalom, którzy w tym czasie muszą robić wszystko, żeby zminimalizować straty.

Dwóch zawodników zdecydowało o wycofaniu się z rywalizacji. Kuba Strzyczkowski na Delphii „Trójce” jeszcze przed startem miał kłopoty z autopilotem. Niestety nie udało się ich usunąć i redaktor radiowej „Trójki” podjął jedyną słuszną w tych warunkach decyzję o rezygnacji z udziału.
Nie wystartował również Marek Zajkowski na jachcie „Misia Langusta”. Swoją rezygnację zgłosił wczoraj późnym wieczorem. Uznał, że prowizoryczna naprawa podwięzi wantowej nie daje gwarancji bezpieczeństwa w prognozowanych trudnych warunkach pogodowych.

Prognoza dla zawodników na niedzielę przewiduje wiatr z kierunków SE o sile 5-6, w porywach do 7°B. Od jutra siła wiatru będzie rosła, a najtrudniejsza będzie noc z poniedziałku na wtorek (7-8°B). Możliwa wysokość fali do 4 metrów.

_MG_6887

Przed startem powiedzieli:

Andrzej Kopytko (True Delphia):
„Najważniejsze to ukończenie regat i zdobycie doświadczenia na tak trudnej i wymagającej trasie. (…) Pojawiają się obawy, niepokój, chyba jak zawsze, kiedy ma się wyobrażenie o czyhającym niebezpieczeństwie, ale także wielka ekscytacja. To impreza, na którą czekałem prawie rok. Bałtyk we wrześniu z pewnością łatwo „skóry nie odda”. To jest bardzo długa trasa do pokonania samotnie, na ruchliwym akwenie w trudnych warunkach.”

Jacek Chabowski (Polled 2):
„Cel – dopłynąć, „dać radę”, sprawdzić się. (…) Emocje przed startem? Myślę sobie, że ich nie ma, ale tak naprawdę to są. Są obawy o warunki pogodowe, sprzęt i sen.”

Piotr Nikiel (Delphia VIII):
„Cel jest taki, żeby bezpiecznie dopłynąć do mety. A plan? Dzięki Delphii mam dobry i szybki jacht, więc będę się starał zrobić przyzwoity wynik, jednak priorytetem jest bezpieczeństwo. Startuję po raz pierwszy, więc w praniu wyjdzie, ile jestem w stanie z siebie dać, a jednocześnie dopłynąć w dobrej formie. (…) Wariant samotniczy daje w pełni odczuć konsekwencje własnych czynów – nie ma, że sternik źle kurs trzymał, załogant przebrał żagle czy nie sklarował liny – co zrobię to moje, a czego nie zrobię, za to oberwę. (…) Od jakichś 2 tygodni czuję podniecenie na przemian z lekkim strachem – to chyba dobrze!”

Kuba Marjański (Busy Lizzy):
„Cel to nie zrobić krzywdy Busy Lizzy (i sobie), okrążyć prawą burtą Gotlandię i uzyskać możliwie dobry wynik (…) Emocje? W Bitwie jestem po raz pierwszy, więc zobaczymy, ale głód, choć innego rodzaju.”

Witek Małecki (Pro Data):
„Cel? Dopłynąć do mety w jednym kawałku, tą samą łódką, którą wypłynę. A tak naprawdę – popłynąć najlepiej jak potrafię, mając cały czas na uwadze poprzednie zdanie.”

Tomasz Ładyko (Double Scotch):
„Cel podstawowy – bezpiecznie znaleźć się z powrotem w Górkach. Ucieszyłbym się, jakby moje doświadczenia zebrane w „Polonezie” i późniejsze przemyślenia zebrały jakieś „żniwo” – czyli płynięcie bliżej „peletonu”, a nie  daleko za nim. No i zbieranie dalszych doświadczeń, nie tylko na polu samej techniki i parcia do przodu, ale poznania własnej odporności psychicznej i fizycznej. (…) Ja z racji charakteru do wszystkiego podchodzę spokojnie. Wszystko mam przygotowane na tyle, na ile pozwala mi moje doświadczenie. … Tuż przed startem mówię sobie: „Kurczę to już to! Wiem, że dam radę, nie oglądamy się, tylko płyniemy najlepiej jak umiemy. Najwyżej zwiedzę Gotlandię lub Bornholm.”

Piotr Parzy (Hadron):
„Cel? Bardzo banalny….przepłynąć od startu do mety. Plan? Żadnych kalkulacji. (…). Jest stres, sporo obaw ale i podniecenie.  Obawy mam, czy wszystko na jachcie należycie przygotowałem, czy dam radę kondycyjnie, czy Bałtyk nie będzie dla mnie zbyt okrutny.”

Aleksandra Emche (Drosomak):
„To dla mnie pierwsze samotne regaty, zdaję sobie sprawę, że Panowie Gladiatorzy mają o wiele większe doświadczenie i stawiają sobie inne cele aniżeli ja. Gdybym powiedziała, że nie mam żadnego celu, to skłamałabym. Dla mnie najważniejszy w tym momencie jest start w regatach i bezpieczny powrót na linię mety. W trakcie żeglugi będę realizować plan, aby nie zostać na szarym końcu.
Przed startem? Cała gama emocji. Poczynając od strachu, napięcia, delikatnego dreszczu podniecenia, po ogromną radość, że realizuję moje małe marzenie. Radość i dreszczyk emocji najczęściej przeplatają się w mojej głowie i narastają wraz ze zbliżającym się startem.”

Milka Jung

fot. Adam Tomasiak

Tracking!

12 września 2015

Już od jutra można śledzić naszych samotników online, dzięki wyposażeniu wszystkich jachtów w urządzenia do satelitarnego trackingu.

Strona z trackingiem:  http://yb.tl/bitwa2015

Aplikacja na smartfony i tablety: Yellowbrick Races/Bitwa o Gotland

Gutkowski i Strzyczkowski na liście startowej!

9 września 2015

W pierwszej i drugiej edycji regat Bitwa o Gotland startowało zaledwie dwóch rywali. W trzeciej było ich już siedmiu. Teraz na linii startu pojawi się dwudziestu dwóch zawodników!

Wczoraj swój udział w Bitwie zadeklarował Zbigniew Gutkowski. Wystartuje też Kuba Strzyczkowski, znany z radiowej Trójki. Pucharu będzie bronił Jacek Zieliński, który brał udział we wszystkich poprzednich edycjach tych regat i nie wyobraża sobie, że mógłby nie wystartować. Bartek Czarciński stara się jak najlepiej przygotować do planowanego rejsu dookoła świata, dlatego zdecydował się na start w Bitwie. Aleksandra Emche będzie pierwszą kobietą w stawce – i miejmy nadzieję, że kolejne pójdą w jej ślady. Andrzej Kopytko chce, tak jak zrobił to wcześniej Krystian Szypka, wystartować w OSTAR 2017. Dla niego Bitwa to kwalifikacja do regat przez Atlantyk oraz kolejne mile morskie doświadczenia za rufą.

Kuba Strzyczkowski na oceanie, Fot.Archiwum MediaPartners

Zbigniew Gutkowski: „Bitwę chcę potraktować jako próbę najszybszego pokonania trasy regat – z Gdańska dookoła Gotlandii i Faro. Pięćset mil samotnie i non-stop to już jest wyzwanie, trasa nie jest wcale taka banalna, a czas, jaki uda się uzyskać, zależy od warunków. Cieszę się, że takie regaty mamy u siebie i nie trzeba nigdzie daleko jechać – można spontanicznie powiedzieć sobie „czemu nie” i po prostu wystartować. Anglicy mają Fastnet, Australia ma Sydney-Hobart … może kiedyś Bitwa będzie tak samo kultowa?” – mówi najbardziej znany polski regatowy żeglarz oceaniczny. „Mój jacht będzie startował poza klasyfikacją Open i ORC, w oddzielnej kategorii IMOCA, którą organizatorzy utworzyli specjalnie w tym celu” – dodaje Gutek. „Tak więc nie będę rywalizował o puchar, ale wystartuję ze wszystkimi, żeby zrealizować własny cel.”

Kuba Strzyczkowski: „Nie mam wyszukanych celów, na nic specjalnie nie liczę, ale bardzo się cieszę na te regaty. Żeglarstwo to dla mnie hobby, okazja do zabawy i oczywiście do sprawdzenia się. Cieszę się, że będę mógł wrócić na pokład Delphii Trójki. To są trudne regaty, więc satysfakcja z ich ukończenia będzie bez względu na wynik. W stawce regat są ludzie z ogromnym doświadczeniem, do tego uzbrojeni (śmiech). Ja wciąż nie mam wytyku do spinakera, który może się przydać. A nie znam nic gorszego niż bezradność na wodzie z powodu sprzętu. Wśród żeglarzy samotników większość ma marzenia dalszych rejsów, ale wiadomo, że wiąże się to z określonymi trudnościami organizacyjnymi. Ja też mam taki plan, ale za wcześnie, żeby jeszcze o nim mówić.”

Jacek Zieliński: Dla mnie to najważniejsze regaty sezonu. Bardzo trudno jest mi wyobrazić sobie, że mogłyby się odbyć beze mnie. W tym roku nie płynie Krystian, więc nie będzie mojego głównego rywala, ale jest kilku naprawdę mocnych zawodników. Zajęcie miejsca na pudle to będzie sukces. Zapożyczyłem się i zainstalowałem na jachcie nowy autopilot. Gdybym myślał inaczej, nie podjąłbym się takiej inwestycji (śmiech).

Bartek Czarciński: „Liczyłem na typowe warunki wrześniowego Bałtyku, ale tak się chyba nie zdarzy. W Bitwie chciałem startować już od pierwszej edycji, ale wciąż nie miałem jachtu. Sam finansowałem budowę i sam wszystko robiłem, więc trochę to trwało, bo w międzyczasie musiałem pracować, żeby mieć środki na kolejne prace. Tym razem już nie mam wymówki (śmiech), a start jest elementem większego planu. Wciąż jestem na etapie testowania łódki, która jak na razie zaskakuje mnie pozytywnie. Kolejne 500 mil za rufą to będzie kolejny etap przygotowań i kolejne doświadczenie.”

Aleksandra Emche: „Każdy rejs jest dla mnie nauką i drogą do ulepszania swojego warsztatu żeglarskiego i tak traktuję te regaty, jako możliwość sprawdzenia siebie i dopracowania umiejętności, które pomogą mi w realizacji własnych żeglarskich marzeń. Najważniejszy jest start w regatach i bezpieczny powrót na linię mety. Plan? Nie zostać na szarym końcu. Chcę też pokazać tym, którzy wątpią w moje żeglarstwo, że potrafię to robić i cały czas mam z żeglowania ogromną frajdę, mimo tego, że czasami bywa ciężko.”

Andrzej Kopytko: „Płynę po kwalifikację do wymarzonego OSTAR – trzeba pokonać trasę o długości minimum 500 Mm, samotnie, na tym samym jachcie, na którym planuje się start w regatach przez Atlantyk w 2017 roku. Kilka lat temu Kuba Strzyczkowski przepłynął Atlantyk. Opowiadał potem o pasji jaką jest żeglarstwo i o tym, że trzeba mieć marzenia i je realizować. To chyba dzięki tym słowom uwierzyłem, że moje też się może spełnić. Zaczynam je realizować, i nie przypuszczałem, że wystartuję kiedyś  z Kubą w tych samych regatach.”

Czwarta edycja Bitwy o Gotland to spotkanie niezwykłych żeglarzy, którzy mają jeden cel: jak najszybciej ukończyć samotny wyścig non-stop. To liczna reprezentacja samotników. Miejmy nadzieję, że dzięki regatom niektórzy z nich zrealizują marzenia i wypłyną na szersze wody tak, jak planują.

Milka Jung